[ Pobierz całość w formacie PDF ]

kartę magnetyczną do drzwi apartamentu i położyła ją na stoliku do kawy przede mną.
- No cóż - powiedziała. - Jaka szkoda. Wygląda na to, że będę się przeprowadzała.
Znowu.
- Grandmre... - odezwałam się. OKROPNIE doprowadzała mnie do szału. - Czy ty
wiesz, że ludzie nadal mieszkają w NAMIOTACH i PRZYCZEPACH KEMPINGOWYCH
przez te wszystkie huragany, fale tsunami i trzęsienia ziemi, które wystąpiły ostatnio w
różnych częściach świata? A ty się skarżysz, że nie możesz PALI w swoim pokoju
hotelowym? Ten apartament jest absolutnie w porządku. Jest totalnie piękny. Jest tak samo
przyjemny jak twój dawny apartament w Plaza. Po prostu wydziwiasz, bo nie lubisz zmian.
- Pewnie masz rację - powiedziała Grandmre z westchnieniem i usiadła na jednym z
krytych brokatem foteli naprzeciwko kanapy, na której siedziałam ja. - Ale uważam, że
możesz skorzystać na moim dziwactwie.
- Och? - Prawie jej nie słuchałam. Nie mogłam jeszcze uwierzyć w to, jak szybko mój
tata zbił ten pomysł z budową laboratorium. Naprawdę sądziłam, że dobrze to sobie
obmyśliłam. To znaczy, ja wiem, że wpadłam na to wyłącznie pod wpływem chwili, ale
wydawało mi się, że to coś, na co on mógłby pójść. W Genowii zawsze buduje jakieś skrzydła
szpitali, a potem nazywa je własnym imieniem. Uznałam, że Laboratorium Systemów
Zautomatyzowanej Chirurgii imienia Księcia Phillipe'a Renaldo całkiem ładnie brzmi.
- Ten apartament jest opłacony do końca tygodnia - powiedziała Grandmre,
pochylając się, żeby postukać w kartę magnetyczną, którą położyła na stoliku. - Oczywiście,
ja tu już nie zostanę. Ale możesz z niego skorzystać, jeśli będziesz miała na to ochotę.
- Po co mi apartament w hotelu Ritz, Grandmre? - spytałam niecierpliwie. - Może
umknęło to twojej uwagi, bo jesteś tak bardzo zajęta swoim własnym, w cudzysłowie,
cierpieniem, ale ja raczej w tym tygodniu nie planuję żadnych imprez piżamowych.
Przeżywam poważny życiowy kryzys.
Grandmre spojrzała na mnie twardo.
- Czasami - powiedziała - trudno mi uwierzyć, że ciebie i mnie łączą jakieś więzy
krwi.
- Witaj w klubie - rzuciłam.
- No cóż, te pokoje są teraz twoje. - Grandmre przysunęła kartę bliżej mnie. - I
możesz z nich korzystać, jak sobie chcesz. Osobiście, gdybym nadal mieszkała z rodzicami, a
mój ukochany wyjeżdżałby na roczną wyprawę w celu dowiedzenia swojej wartości w oczach
MOJEGO ojca, to ja bym skorzystała z tego apartamentu, żeby w nim zaaranżować bardzo
osobiste i romantyczne pożegnanie. Ale widać, to tylko ja. Zawsze jednak byłam kobietą
namiętną, świadomą własnych głębokich emocji. Często miewałam wrażenie, że...
Ple, ple, ple. Grandmre gadała i gadała. I gadała. Tata wrócił do pokoju i powiedział,
że załatwił jej apartament w hotelu Four Seasons, wtedy zadzwoniła po swoją pokojówkę i
kazała jej zacząć pakowanie po raz zaledwie trzeci w tym tygodniu.
I tak się skończyła moja lekcja dworskiej etykiety na ten dzień.
Dobrze chociaż, że ja za te lekcje nie płacę, bo z całą pewnością zaczęły tracić na
jakości.
Mam wrażenie, że dostaję już halucynacji z odwodnienia albo coś. Mam wszystkie
symptomy:
niezwykle pragnienie,
suchość w ustach i brak śliny,
suchość oczu, żadnych łez,
zmniejszona ilość wydalanego moczu albo wydalanie moczu trzy razy lub mniej
na dobę,
ramiona i nogi chłodne w dotyku,
uczucie wielkiego znużenia, niepokój lub irytacja,
zawroty głowy, które mijają po zmianie pozycji na leżącą.
Oczywiście, zazwyczaj miewam wszystkie te symptomy, kiedy spędzę choć trochę
czasu w towarzystwie Grandmre.
A teraz siedzę w limuzynie i piję wodę z butelki, ot tak, na wszelki wypadek.
ZRODA, 8 WRZEZNIA,
PODDASZE
Michael chce zrobić całą masę rzeczy w Nowym Jorku przed swoim wyjazdem w
piątek. Dzisiaj jemy w miejscu, gdzie dają jego ulubione hamburgery, Corner Bistro w West
Village. Twierdzi, że tam robią najlepsze hamburgery w tym mieście - pomijając Johnny
Rockets.
Tyle że Michael nie chce chodzić do Johnny Rockets, bo nie uznaje sieci
gastronomicznych, twierdząc, że przyczyniają się do homogenizacji Ameryki i że takie sieci
wypychają z biznesu miejscowe, rodzinne restauracje i sklepy, przez co społeczności lokalne
tracą wszystko to, co je kiedyś czyniło niepowtarzalnymi miejscami, a z Ameryki robi się
jedno wielkie centrum handlowe, każde składające się wyłącznie z WalMartów,
McDonaldsów, Jiffy Lube i Applebee's, i zamiast być tyglem narodów, Ameryka zmienia się
w zwykły majonez.
Dobrze wiem jednak, że Michaelowi zdarza się wymknąć po cichu od czasu do czasu
do KFC.
Oczywiście jako wegetarianka nie mogę mu towarzyszyć w tej wyprawie na
Ostatniego Porządnego Hamburgera przed jego wyjazdem na Daleki Wschód. Wezmę tylko
jakąś sałatkę. I może frytki.
Mama nie ma nic przeciwko temu, że wychodzę z Michaelem w powszedni wieczór,
bo wie, że to ostatni tydzień Michaela na tej samej półkuli, na której mieszkam ja. Pan G.
próbował coś mówić o mojej pracy domowej z rachunku różniczkowego - widocznie on i pani
Hong rozmawiali o tym w pokoju nauczycielskim - ale mama tylko rzuciła mu To Spojrzenie,
a on się przymknął. Całe szczęście, że mam takich wyluzowanych rodziców.
No cóż, poza tatą. W głowie mi się nie mieści, że odmówił realizacji mojego
genialnego pomysłu zbudowania własnego laboratorium robotycznego. Myślę, że to jego
strata. Nie powiem o tym Michaelowi. To znaczy, że faktycznie spytałam. Nie jestem pewna,
gdyby nawet tata ZGODZIA się zbudować własne laboratorium robotyki medycznej, czy
Michael w ogóle zechciałby w nim pracować, ze względu na to, że przecież chce przede mną
uciec, bo ja nie chcę z nim uprawiać seksu.
No i DEFINITYWNIE nie powiem mu o kluczu hotelowym, który mi zostawiła
Grandmre. Gdyby Michael dowiedział się, że mam do swojej dyspozycji cały apartament
hotelowy, to totalnie chciałby...
O.
MJ.
BO%7łE.
ZRODA, 8 WRZEZNIA,
CORNER BISTRO
Muszę pisać szybko. Michael podszedł tylko do kontuaru po dodatkowe serwetki. Nie
wiem, gdzie się podziała nasza kelnerka. To miejsce to istne zoo. Ktoś musiał w jakimś
przewodniku puścić farbę o tych hamburgerach. Właśnie podjechał pod drzwi
dwupoziomowy autokar trasy turystycznej Big Apple i mniej więcej ze stu turystów
wpakowało się do restauracji.
W każdym razie, jak tylko Michael po mnie przyjechał, coś mnie uderzyło. To, co
NAPRAWD miała na myśli Grandmre, kiedy powiedziała:  zaaranżować bardzo osobiste i
romantyczne pożegnanie . Grandmre MUSIAAA mieć na myśli to, co mnie się wydaje, że
miała na myśli.
Grandmre dała mi klucz do swojego apartamentu w Ritzu, żebym mogła uprawiać
SEKS!!!! [ Pobierz całość w formacie PDF ]




 

Powered by WordPress dla [Nie kocha się ojca ani matki ani żony ani dzieca, lecz kocha się przyjemne uczucia, które w nas wzbudzają]. Design by Free WordPress Themes.