[ Pobierz całość w formacie PDF ]

 Zawsze mnie broniłaś, Tracy. Jedzmy do domu. Za dwanaście godzin każde z
nas będzie musiało wstać i zabrać się do pracy.
W poniedziałkowe popołudnie, nim Cort zdążył wejść na werandę, Tracy
gwałtownie otworzyła drzwi.
 Musimy coś zrobić.
Ton jej głosu, w połączeniu z bladą cerą mówiły mu, że miała nie najlepszy
dzień. By zwalczyć przemożną chęć przytulenia jej, wyciągnął ręce do Josha.
Synek rzucił się w jego ramiona  po raz pierwszy, i Cort poczuł ucisk w piersi.
Josh dał mu całusa i wtulił się w ojca. Udało się! Cort przycisnął syna do siebie i,
ponad jego główką, spojrzał na Tracy.
 Co się stało?
Tracy przeszła przez pokój, masując skronie i przygryzając dolną wargę.
Zatrzymała się, zamknęła oczy i odetchnęła.
 Odwiedziły mnie dzisiaj twoje bratowe.
W czym tkwił problem? Przecież lubiła Brooke, Leannę i Toni.
 Przyprowadziły twoich bratanków oraz bratanice i przyniosły czasopisma
poświęcone organizowaniu ślubów i wesel.
Skrzywił się. Patrick pojawił się w klinice i koniecznie chciał zaprosić go na
lunch. Głównym tematem rozmowy był ślub. Brat zaproponował, że nie tylko
pomoże mu wybrać pierścionek, ale zapłaci za niego i całe cholerne wesele. Cort
przyznał wprawdzie, że pensja rezydenta nie jest wysoka, ale jeśli ma kupić
pierścionek, sam za niego zapłaci.
 Cort, twoje bratanice koniecznie chcą nieść kwiatki w orszaku weselnym, a
bratankowie podawać nam obrączki. Wystarczająco złą rzeczą było okłamywanie
dorosłych, ale rozczarowanie dzieci...  Wciąż przemierzała pokój, od kominka do
jadalni.  Nie potrafię tego robić. Nie mogę okłamywać tych, na których mi zależy,
tylko po to, byśmy mogli ze sobą sypiać.
Zatrzymała się tuż przed nim.
 Chcę być znowu tylko twoją gospodynią i opiekunką Josha.
No tak!
 To trochę jak zamykanie stajni, gdy konie zostały już skradzione.
 Nic mnie to nie obchodzi. Czuję się jak hipokrytka.
Proszę radę szkoły, by mi zaufała, powierzając najważniejsze stanowisko w
szkole, a sama okłamuję tych ludzi, by to stanowisko dostać. Nie potrafię... 
powtórzyła drżącym głosem.
 Sądzisz, że potrafisz zlekceważyć to, jak nam razem dobrze?
 Muszę. Będę nianią w godzinach, które ustaliliśmy. Przez to kłamstwo
musimy jednak publicznie być razem, ale tylko publicznie.
Strata Tracy w łóżku bolała go, ale nie tak bardzo, jak mur, który zdawała się
między nimi budować. Liczył na jej przyjazń, zrozumienie i pomoc przy Joshu.
Podszedł do niej i chciał dotknąć, ale się odsunęła.
Zacisnęła palce, aż kostki jej zbielały.
 Tracę szacunek do siebie, Cort.
Jej ochrypły szept i to, co powiedziała, uderzyło go z dużą siłą.
Josh zaczął się wiercić w jego ramionach, więc Cort posadził go na podłodze.
 Musi być jakieś inne wyjście.
 Czasami nie można obejść problemu. Rozmawiałeś z Doktorkiem Finneyem?
Kolejna trudna część dnia, której nie miał ochoty wspominać.
 Powiedziałem mu, że bierzemy pod uwagę możliwość zostania tutaj, ale że
czułbym się niepewnie, samodzielnie prowadząc praktykę, bez kilku lat treningu
pod okiem kogoś bardziej doświadczonego. Większość z tego jest prawdą.
 Przynajmniej powstrzyma go to przed natychmiastowym wystawieniem domu
na sprzedaż.
 Zachowujesz się, jakby on już ogłosił plan przejścia na emeryturę.
 Ogłosił. Wszyscy wiedzą, że chce przenieść się na plażę i kupić łódz, ale
utknął tutaj, bo nie może znalezć następcy, który chciałby przejąć praktykę w
terenach wiejskich naszego okręgu.
 A co z jego nieruchomością nad rzeką?
 O to sam musisz go zapytać.
Doktorek obiecał, że sprzeda Cortowi ziemię, gdy ten skończy studia i wróci do
pracy. Plany jednak się zmieniły i Cort powinien powiadomić go o tym. Jednak
myśl, że niedługo ten uroczy zakątek nad brzegiem rzeki może należeć do kogoś
innego, dręczyła go.
 A teraz poznasz Pam, maluchu  powiedziała Tracy do Josha, gdy przystanęli
przy rejestracji w klinice.
Pam oderwała wzrok od ekranu monitora.
 No nie, jest tak samo przystojny jak jego tatuś.
Tracy poczuła się nieswojo.
 Tak. Cort dzwonił i prosił, żebym przywiozła Josha na comiesięczne badanie.
 Ricardo  Pam zawołała nastolatka, który dorywczo wykonywał w klinice
różne prace  powiedz Cortowi, to znaczy doktorowi Landerowi, że Tracy i Josh są
tutaj.
 Jasne. Hej, panno Sullivan!
 Witaj, Ricardo! Jak ci się podoba praca?  Był to jeden z jej najbystrzejszych
uczniów, ale pochodził z patologicznej rodziny i potrzebował, by ktoś mu pomógł.
 Jest super. Doktorek uczy mnie tych wszystkich świetnych rzeczy. Dzięki, że
mnie pani mu poleciła.
 Nie ma za co.
Ricardo zniknął w końcu korytarza.
Tracy podeszła z Joshem, by usiąść i przyjęła gratulacje z okazji zaręczyn od
ludzi zgromadzonych w poczekalni. Nie mogła opędzić się od pytań dotyczących
ślubu. Kłamstwo zaczynało żyć własnym życiem i za każdym razem stawało się
coraz większe.
Spojrzała na Corta, który przyszedł do rejestracji z panią Klein i zaparło jej
dech w piersiach. Wyglądał doskonale. Zamienił marynarkę na biały fartuch i zdjął
krawat. Zza rozpiętych górnych guzików bladoniebieskiej koszuli wystawało kilka
włosków. Zacisnęła dłoń w pięść pod pupą Josha.
Cort mówił spokojnie do osiemdziesięciolatki i odprowadzi! ją do drzwi. Gdy
ich dostrzegł, na jego twarzy pojawił się uśmiech. Josh wyciągnął rączki do taty.
Biorąc synka w ramiona, Cort pocałował go w czoło, a potem musnął ustami wargi
Tracy.
 Mamy widownię  szepnął jej do ucha, gdy próbowała się odsunąć.  Dzięki,
że go przywiozłaś. Doktorek przejrzał kartę Josha. Kiedy zobaczył, że ma
zaległości w szczepieniach, zaproponował mi szybki kurs badania zdrowych dzieci.
 To dobry pomysł. Do kliniki przychodzi dużo dzieci.
 Wezmę dokumenty od Pam i możemy iść do gabinetu zabiegowego. Jesteśmy
sami, bo pielęgniarka wcześniej wyszła.
Tracy poszła za nim. W małym pomieszczeniu nie mogli uniknąć ocierania się
o siebie przy rozbieraniu Josha. Przy każdym dotyku jego dłoni lub ramienia
zatrzymywała oddech, a atmosfera w gabinecie zagęszczała się.
Cort zmierzył i zważył Josha, potem osłuchał mu płuca.
Zajrzał do uszu i, ku uciesze synka, zbadał pulchny brzuszek.
Tracy nigdy nie widziała Corta przy pracy. Jego kompetencje i cierpliwość były
niezaprzeczalne. Gdy Josh się wzbraniał, Cort zabawą zachęcił go do ustąpienia.
Gdy zaczął marudzić, uspokoił delikatnym dotykiem. Skończył i pozwolił synkowi
usiąść.
Josh obgryzał szpatułkę, a między nimi zapanowała cisza. Cort spojrzał na
zegarek, potem na drzwi i schował stetoskop do kieszeni fartucha, a ręce wetknął
do spodni.
 Jak się masz?  zapytał.
Minęły trzy długie, ciche dni, od kiedy znów wcielili się w rolę najemcy i
gospodyni. Poza kilkoma zdawkowymi zdaniami, wymienianymi podczas
przekazywania sobie Josha, nie rozmawiali.
 W porządku.
Zmierzył ją wzrokiem, tak jak kiedyś dłońmi.
 Potrzebujesz czegoś? Kiedy zostawiałem dziś Josha, widziałem w kuchni
środki przeciwbólowe.
Zaczerwieniła się. Wprawdzie wychowała się z czterema braćmi, ale nie
rozmawiała z nimi o cyklu miesiączkowym.
 Wszystko w porządku.
Zmarszczył brwi.
 Tracy...
 No dobrze, mam bóle menstruacyjne.  Nie mogła uwierzyć, że to
powiedziała.
Cort zacisnął usta i też się zaczerwienił.
 Poddałaś się badaniu, czy wszystko jest dobrze? Może mógłbym... [ Pobierz całość w formacie PDF ]




 

Powered by WordPress dla [Nie kocha się ojca ani matki ani żony ani dzieca, lecz kocha się przyjemne uczucia, które w nas wzbudzają]. Design by Free WordPress Themes.