[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Odnosiła wrażenie, że jego twarz rozpadłaby się przy najmniejszej próbie uśmiechu. Ralph
stanowił jego przeciwieństwo - okrągły i wesoły - zwykle stroił sobie żarty, najczęściej
obrazliwe. Kiedy był zdenerwowany, potrząsał monetami w kieszeni. Teraz także. Avery
wydawało się, że słyszy potężne dzwony, a nie ciche brzęczenie.
%7ładen z tych mężczyzn nigdy nie starał się mieć ostatniego zdania. Wyczuła, że w ten
sposób chcieli zachować przyjazne stosunki z klientami. Na nią jednak ta metoda zupełnie
nie działała.
Nelson objął prowadzenie.
- Eddy, wyjaśnij nam to, o czym mówiłeś w jadalni.
- Usunęłaś ciążę, prawda? - zwrócił się do Avery.
Otworzyła usta, ale nie potrafiła wydobyć z siebie żadnego słowa. Tate odpowiedział za nią:
- Tak, zrobiła to.
Zee poruszyła się, jakby ktoś ugodził ją strzałą. Nelson zmarszczył brwi. Dorota i Jack
patrzyli z głębokim niedowierzaniem.
- Wiedziałeś o tym? - zdziwił się Eddy.
- Tak.
- I nikomu nie powiedziałeś?
- To była wyłącznie moja sprawa.
- Kiedy? - indagował Nelson. - Ostatnio?
- Nie, przed katastrofą.
- Wspaniale - mruknął Eddy. - To naprawdę wspaniale. Cholerne szczęście.
- Uważaj, jak się wyrażasz w obecności mojej żony, panie Paschal! - zagrzmiał Nelson.
- Przepraszam, ale zdajesz sobie sprawę, jaki to może mieć wpływ na kampanię. Jeżeli
prawda wyjdzie na jaw...
- Oczywiście. Ale to nie upoważnia nas do tego, byśmy skakali sobie do gardła. Co będzie,
kiedy wszyscy przestaniemy nad sobą panować? - Gdy nieco ochłonęli, zapytał: - Jak
dowiedziałeś się o... o tej obrzydliwości?
- Pielęgniarka z gabinetu ginekologicznego zadzwoniła do biura. Chciała rozmawiać z
Tate em. Ponieważ wyszedł, ja odebrałem telefon. Powiedziała, że Carole przyszła do ruch
w sześciotygodniowej ciąży i poprosiła o przerwanie.
Avery opadła na oparcie kanapy.
- Czy musimy o tym rozmawiać przy nich? - Wskazała dwóch urzędników.
- Zostawcie nas. - Tate skinął głową w kierunku drzwi.
- Chwileczkę - zaoponował Eddy. - Powinni wiedzieć o wszystkim, co się tutaj dzieje.
- Ale to są nasze prywatne sprawy!
- Musimy wiedzieć wszystko. %7ładnych niespodzianek, pamiętasz? Zwłaszcza
nieprzyjemnych. Tak ustaliliśmy na początku.
- Czym straszyła ta pielęgniarka? - Tate wyglądał, jakby za chwilę miał eksplodować.
- Chce powiedzieć o wszystkim dziennikarzom.
- Albo?
- Albo zapłacimy jej za milczenie.
- Szantaż - podsumował Ralph, pobrzękując monetami. - Niezbyt oryginalne.
- Ale działa. W każdym razie wiemy o tej kobiecie. Czy wiesz, że mogłaś wszystko zepsuć?! -
zawołał do Avery.
Złapana we własne sidła, nie miała innego wyboru jak tylko znosić cierpliwie ich uwagi. Nie
liczyło się dla niej to, co mówili inni, ale Tate... Musiał się czuć okropnie.
- Jakie macie propozycje? - Eddy podszedł do barku i nalał sobie szkockiej.
- Co na to doktor? - zapytał Dirk.
- Pielęgniarka już tam nie pracuje.
- Ooo? - Ralph przestał pobrzękiwać. - Jak do tego doszło?
- Nie wiem.
- Trzeba to zbadać.
Avery podniosła się. Widziała tylko jeden sposób na odzyskanie swej pozycji w oczach
Tate a. Musiała zrobić wszystko, by pomóc mu wyplątać się z tego.
- Dowiedz się, dlaczego ona już nie pracuje dla tego doktora. Może zwolnił ją ze względu na
brak kompetencji.
- Zwolnił ją? Przecież to kobieta. Czy ty nawet tego nie pamiętasz?
- Chcesz, żebym ci pomogła, czy nie? - odpowiedziała ostro, usiłując zatuszować swoją
pomyłkę. - Jeżeli pielęgniarka została zwolniona, nie będzie zbyt wiarygodnym świadkiem,
prawda?
- Carole ma trochę racji - przyznał Ralph, spoglądając na zebranych.
- Ty nas wpakowałaś w tę kabałę. Jak chcesz z tego wyjść? Zamierzasz zaprzeczyć?
- Tak.
Ciszę, jaka zapadła po tych słowach, przerwała Zee.
- A jeżeli ona ma kopię twoich danych z kartoteki lekarza?
- Taką kartę zawsze można sfałszować, zwłaszcza jeżeli to kopia.
- Nie powinniśmy chyba kłamać w tej sprawie - zastanawiał się Tate.
- Dlaczego nie, do diabła!
Ralph roześmiał się.
- Kłamstwo jest częścią tego, co robisz. Jeżeli chcesz zwyciężyć, musisz po prostu kłaniać
bardziej przekonująco niż Rory Dekker, to wszystko.
- Jeżeli zostanę senatorem, będę musiał patrzeć na siebie w lustrze każdego wieczora.
- Ja nie będę musiała kłamać. Ani ty. Nikt nigdy nie dowie się o aborcji. - Avery stanęła
przed Tate em i położyła ręce na jego ramionach. - Jeżeli powiemy jej, że nikt nie wierzy w
ten blef, mogę zagwarantować, że zrezygnuje. %7ładna z lokalnych sieci telewizyjnych nie
zainteresuje się tym, zwłaszcza że pielęgniarka została zwolniona.
Jeżeli pójdzie ze swoją historią do Irisha, a najprawdopodobniej do niego skieruje swe
pierwsze kroki, cała ta sprawa nigdy nie ujrzy światła dziennego. Jeśli zaniesie to gdzieś
indziej...
- Czy mówiła, że ma jakiegoś świadka, który potwierdziłby jej słowa?
- Nie.
- W takim razie żaden szanujący się dziennikarz nie będzie chciał jej słuchać.
- Skąd wiesz, do diabła?
- Oglądałam  Wszystkich ludzi prezydenta .
- Gazety napiszą o tym, nie czekając na żadne potwierdzenie.
- Być może - odparła. - Ale nie do nich będzie należało ostatnie zdanie. Jeżeli zignorujemy
tę historię, czytelnicy uznają, że to wierutne kłamstwo.
- A jeżeli ona sprzeda wiadomość Dekkerowi? Ten rozdmucha wszystko od Texarkany po
Brownsville.
- I co z tego? To bardzo brzydka historia. Kto uwierzyłby w coś takiego?
- Dlaczego to zrobiłaś?
Odwróciła się do Zee, która zadała pytanie. Wyglądała na wstrząśniętą, najwyrazniej
cierpiała za swojego syna. Avery całym sercem chciała dać jej uspokajającą odpowiedz, ale
nie mogła.
- Przykro mi, Zee, to sprawa między Tate em a mną - powiedziała a końcu.
Matka wzdrygnęła się ze wstrętem.
Eddy nie zwracał uwagi na takie aspekty tej sprawy. Obchodziło go coś innego.
- Przecież Dekker skorzysta z takiej okazji. Ma za sobą ludzi, którzy walczą w obronie życia
poczętego. To fanatycy. Przedstawią Carole jako morderczynię.
- Dopóki nie znajdzie niezbitych dowodów, nic nie może zrobić. Nigdy nie będzie w stanie
dowieść tego, więc ośmieszy się tylko.
Dirk i Ralph popatrzyli na siebie.
- Ona ma trochę racji, Eddy. Kiedy pielęgniarka zadzwoni znowu, powiedz, że to czysty
blef. Najprawdopodobniej zrezygnuje z dalszego szantażu. [ Pobierz całość w formacie PDF ]




 

Powered by WordPress dla [Nie kocha się ojca ani matki ani żony ani dzieca, lecz kocha się przyjemne uczucia, które w nas wzbudzają]. Design by Free WordPress Themes.