[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Mogłam usłyszeć delikatną muzykę dochodzącą zza drzwi. Zapukałam, jednak nikt mi nie
odpowiedział, więc powoli otworzyłam drzwi, jedynie, aby ujrzeć doskonale zarysowane plecy.
Cullen sięgał po coś z górnej półki. Bez koszulki. Mogłam dostrzec jak napinają się jego mięśnie na
plecach, kiedy się rozciągał. Niespodziewanie poczułam motylki w brzuchu, podczas obserwowania
chłopaka. Gdy chwycił już rzecz, której potrzebował, odwrócił się. Zastał mnie w pełni
oszołomioną. Jego tors prezentował się o wiele lepiej, niż plecy. Klatka piersiowa Edwarda była
oszałamiająca i bez jednego włoska. Jedynie śladowe ilości prowadzące do spodni.
- Mogę ci w czymś pomóc? - Głos Cullena sprawił, że podskoczyłam, prawie wypuszczając z rąk
talerz z pożywieniem.
- Pomyślałam, że pewnie chciałbyś coś zjeść, zanim Emmett wszystko pochłonie. - Cullen powoli
szedł w moim kierunku. Nie mogłam powstrzymać się od porównania go z lwem; sposób w jaki
stawiał kroki przypominały drapieżnika, kroczącego dumnie po swoją ofiarę.
- Kto to przyrządził? - zapytał, biorąc kęs naleśnika, a zarazem podążając w kierunku łóżka.
94
- Ja. - Uniósł brwi, odgryzając kolejny kawałek.
- Naprawdę smaczne. - Wymamrotałam podziękowanie i podążyłam z powrotem na dół, aby
ujrzeć tam tylko sprzeczkę o to, kto ma rację.
- Przyglądałem się jej, wiem jak to zrobić.
- Nie masz pojęcia. - Brunetka i Emmett kłócili się, wyrywając sobie nawzajem torebkę z mąką.
- Mam! - krzyczał misiek.
- Nie wiesz! - Nagle chłopak wypuścił przedmiot walki, a on przerwał się, pokrywając cała swoją
zawartością Alice. Dziewczyna w odpowiedzi wrzeszczała, jakby ją obdzierano ze skóry. Edward
pędem zbiegł z piętra, wparowując do pomieszczenia i zaczął się śmiać z stanu siostry.
- Zamknij się, do jasnej cholery!!! - Pokryta białym proszkiem przyjaciółka otworzyła oczy, a jej
wyraz wywołał u mnie chichot. Była całkowicie biała, do momentu kiedy uniosła powieki i można
było dostrzec jej zielone tęczówki. Zmiałam się już, kiedy niespodziewanie coś mokrego
wylądowało na moim policzku. Otrząsnęłam się i podniosłam rękę, aby sprawdzić, co to było. W
momencie kiedy spojrzałam na palce, rozpoznałam pozostałości masy naleśnikowej. Podniosłam
wzrok na Edwarda, który to usiłował nie wybuchnąć śmiechem, do czasu, gdy nie rzuciłam masą w
niego. Rozpoczęła się wojna, a pociskami stało się jedzenie. Wszelaka żywność przecinała
powietrze; ciasto na naleśniki, jajka, mąka, mleko. Wszystko, co znajdowało się pod ręką, a
skończyliśmy tylko dlatego, że zabrakło nam jedzeniowej amunicji. Nagle zatrzymaliśmy się i
spojrzeliśmy po sobie nawzajem, a następnie wybuchliśmy śmiechem.
- To było bombowe  wykrzyknął Emmett.
- Moje włosy! - Rosalie podnosiła ich kosmyki i spoglądała na nie. Zaczęliśmy powoli wszystko
sprzątać i po dwóch godzinach tylko my pozostaliśmy brudni.
- Idziemy pod prysznic  stwierdził Emmet, wywlekając Rosalie z pomieszczenia. Zmarszczyłam
nosek na myśl o tym, co przeszło przez moją głowę. Chochlik z Japerem podążyli w ślady
rodzeństwa, zostawiając mnie i Edwarda, aby zaspokoić własne potrzeby.
- Gdzie mam iść? - Odwróciłam się w stronę patrzącego na mnie chłopaka.
- Po co?
- Pod prysznic.
- Możesz skorzystać z mojego ponieważ, pozostałe będą używane.  Wyłapałam insynuację.
- Nie masz nic przeciw?
- Nie, w porządku. - Zaczęliśmy iść w kierunku jego pokoju, kiedy nagle przyszło mi coś na
myśl.
- Powinnam zmienić bluzkę  wymamrotałam na głos.
95
- Przecież możesz pożyczyć jakąś od Alice, prawda? - zapytał, kiedy weszliśmy do jego sypialni,
a on usiadł na łóżku. Stałam wyczekująco w progu.
- Ma mniejszą rozmiarówkę ode mnie. Ledwo w niej oddycham. - Ruchem ręki wskazałam na
założony na siebie strój, a Edward bezwstydnie mnie zlustrował.
- Rozumiem. - Rozmówca wstał i podszedł do swojej komody. Wyciągnął koszulkę. - Proszę.
Możesz pożyczyć tą. - Cisnął ją w moją stronę.
- Dzięki. - Ruszyłam w kierunku łazienki chłopaka. Spojrzałam przez ramię, widząc, że Cullen
mnie obserwuje. Zdjęłam ubrudzone odzienie i rzuciłam je w kierunku stojącego w rogu pokoju
kosza na brudne ubranie. Obecnie nie miałam założonego stanika, jednak Edward nie mógł niczego
zobaczyć, jako że moje loki zakrywały większą część mojego ciała. Jednak usłyszałam jak
młodzieniec jęknął. Po zmyciu pozostałości śniadania z włosów i skóry, założyłam na siebie
koszulkę Edwarda i natychmiast uderzył mnie zapach jego perfum. Podsunęłam tkaninę pod nos i
wzięłam głęboki oddech. Związałam czuprynę w koński ogon, wychodząc z pomieszczenia.
Chłopaka zastałam ponownie z nagim torsem, ale tym razem siedział przed komputerem przy
biurku. Skierowałam kroki w tamtą stronę i oparłam się o biurko. Tym samym dałam chłopakowi
rozkoszny widok na moje nogi z bliska.
- Aazienka wolna. - Spojrzałam w dół i przyłapałam go na gapieniu się na moje dolne kończyny,
tak jak chciałam.
- Dobrze wiedzieć. - Nieoczekiwanie Edward wstał i pomyślałam, że zamierza iść do łazienki.
Jednak wprawił mnie w osłupienie, rozchylając moje nogi i stając pomiędzy nimi. Usiadłam prosto
i spojrzałam mu w oczy. Pochylił się nieznacznie w dół, muskając mój policzek swoim. Mogłam
poczuć jego oddech na moim uchu.
- Pragnę cię.
Wtedy ruszył w kierunku łazienki, zostawiając mnie siedzącą na jego biurku, całą rozpaloną z
podenerwowania. Pożądał mnie. Przeszły mnie rozkoszne ciarki. Po około pięciu minutach
otrząsnęłam się z zamyślenia i nareszcie rozejrzałam się po pokoju uwodziciela. Zauważyłam, że
nigdzie nie było widać tych plakatów, które Cullen zabrał swojemu bratu. W pomieszczeniu
znajdowało się kilka, ale to nie było to multum posterów, jakie wiedziałam, że ma. Zaczęłam
chodzić po sypialni i wtedy dostrzegłam jeszcze jedne drzwi. Po upewnieniu się, że chłopak nadal
bierze prysznic, otworzyłam drzwi i wstrzymałam oddech. Pomieszczenie przypominało pokój
zabaw, lecz ściany całkowicie pokryto plakatami, moimi i innych modelek z którymi
współpracowałam, włączając w to Ez. Właśnie wtedy zauważyłam, że sufit był tak samo oklejony
jak ściany. Ktoś coś mówił o obsesji. Niespodziewanie zakręcono prysznic, a ja szybko zamknęłam [ Pobierz całość w formacie PDF ]




 

Powered by WordPress dla [Nie kocha się ojca ani matki ani żony ani dzieca, lecz kocha się przyjemne uczucia, które w nas wzbudzają]. Design by Free WordPress Themes.