[ Pobierz całość w formacie PDF ]

musiał zaczynać.
- A więc nie jest dla ciebie pierwszą lepszą laską -stwierdził Jake i zmrużył oczy, które nawet na
moment nie opuszczały Dillona. - Nie złamiesz jej serca.
Pierwsza część była prawdziwa. Na drugą nie miał już wielkiego wpływu, w każdym razie już nie. Aferę,
którą rozpętał, mogła zażegnać tylko prawda.
Czyli był w dupie.
Spojrzał jeszcze raz na Alexę, która dotykała ust gumką ołówka. Cholernie seksowny gest. Mogłaby
pstrykać zszywaczem, a jemu i tak by stanął. Chryste!
- Ona wiele dla mnie znaczy. - O wiele za dużo. Jake przyglądał mu się jeszcze przez chwilę, a potem
skinął głową i wypił resztę napoju.
- Słuchaj, wiem, jak to jest myśleć, że nie jest się dla kogoś dość dobrym. Nellie zajęło trochę czasu
przekonanie mnie o tym. - Jake uśmiechnął się na to wspomnienie, ale sądząc po jego minie, nie było
całkiem dobre. - Lex też cię w końcu o tym przekona. Jeśli oczywiście będziesz tego chciał.
Nie wiedział, co na to powiedzieć, więc kiedy Jake odszedł, przyjrzał się swojemu ubraniu. Ten facet
widział
w nim prostego robotnika, w jego podartych dżinsach i podkoszulku, więc oczywiście sądził, że Dillon
wątpi, czy tak elegancka kobieta jak Alexa uważa go za atrakcyjnego.
A co, jeśli miał rację? Jeśli jedną z przyczyn, dla których nie powiedział Lex prawdy, było to, że
naprawdę się zastanawiał, czy Value Hardware, a tym samym i on, nie jest przypadkiem chciwym,
bezdusznym kapitalistycznym kolosem, o co ona je oskarżała?
A jeśli tak, co miał z tym zrobić?
- Proszę wszystkich o uwagę! - Głos Nellie przebił się przez muzykę oraz głosy Alexy i Jake a. - Moja
najlepsza przyjaciółka chciałaby coś ogłosić.
Dillonowi ścisnął się żołądek. Co teraz? Rozpromieniona Alexa wymachiwała kawałkiem papieru,
który wyglądał jak czek.
- Kiedy wypruwaliśmy sobie żyły przy zleceniu dla Yancy, dziękuję wam bardzo, dostałam pieniądze ze
sprzedaży domu. Wiecie, co to oznacza, prawda? - Otworzyła szufladę i wyjęła z niej plik kartek. Z
uśmiechem wrzuciła je do siatkowego kosza na papiery i wzięła do ręki zapalniczkę. - Czas, żebyście
spłonęły, gnojki! Niespłacone rachunki? Niech was szlag! - roześmiała się i podpaliła rożek jednej kartki. -
Tylko na moment, obiecuję - dodała, widząc pełne niepokoju spojrzenie Nellie. - To będzie najmniejsze
ognisko świata.
Pragmatyczna dusza człowieka walczącego o środowisko drgnęła w nim na myśl o możliwych
konsekwencjach palenia ognisk, ale to jeszcze nie wyjaśniało uścisku w piersi.
Paliła upomnienia od Cory ego. Czyli od niego, nawet jeśli jeszcze kilka tygodni temu nie wiedział o
ich istnieniu.
Dzwięk papieru trawionego ogniem zginął wśród wiwatów i śmiechów, po których rozległ się odgłos
strzelającego korka od szampana.
- Tym razem prawdziwy. - Alexa uśmiechnęła się i nalała sobie bąbelkującego płynu do szklanki. -
Wybacz, Nellie, wypijemy twoje zdrowie.
Musiał stąd wyjść. Nawet jego obecność psuła tę radosną okazję, bo mógł tylko stać w rogu i
przyglądać się, jak Alexa celebruje coś, co równie dobrze może doprowadzić do końca ich związku.
Jak mógł myśleć, że po prostu powie jej prawdę, kiedy będzie mu to pasowało? Argumenty, które mógł
podać, to były tylko jego argumenty. Nawet jeśli próbował pomóc. Tak bardzo chciał, żeby jej się udało. A
przez to stracił z oczu konsekwencje tego dla ich związku.
Nawet jeśli ją ko&
Zadzwonił jego telefon, a ona od razu na niego spojrzała. W wielkich oczach zobaczył bezbronność i
zagubienie. Widział w nich pytania, a odpowiedzi miał już na końcu języka - był tak cholernie pewien, że
się uda, bo po prostu musiało - choć istniało ryzyko, że wcześniej wszystko pójdzie z dymem.
Spojrzał na wyświetlacz komórki, a potem podszedł do niej i mocno ją objął.
- Gratulacje, kotku - szepnął jej we włosy. Nie miał ochoty jej puścić. - Tak się cieszę.
- Ja też! Dziękuję! - Popatrzyła na niego i przygryzła wargę. Przepaść między nimi wydała jej się tak
samo rzeczywista jak szklanka szampana, którą trzymała w dłoni. - Napijesz się?
- Muszę lecieć.
- No dobra. Ale wrócisz?
Echo słów, które wypowiedziała tamtego dnia w łazience, zadało mu kolejny cios, tym razem prosto w
żołądek.
- Wrócę - odparł cicho, już się oddalając. Zciągnął czasopismo z lady i pokazał jej. - Mogę pożyczyć?
Zmarszczyła brwi, ale pokiwała głową:
- Jasne. [ Pobierz całość w formacie PDF ]




 

Powered by WordPress dla [Nie kocha się ojca ani matki ani żony ani dzieca, lecz kocha się przyjemne uczucia, które w nas wzbudzają]. Design by Free WordPress Themes.