[ Pobierz całość w formacie PDF ]

 Wpatrujesz się w ten brelok, a ja zmarzłem  poskarżył się Tom.
Podniosła na niego wzrok. %7łałowała, że nie potrafi nakazać sercu milczenia i na zawołanie
wymyślić dowcipnej riposty. W samochodzie uzgodnili, że wspólnie zjedzą kolację kupioną w jednej
z restauracji, lecz nagle poczuła, że to ponad jej siły. Zapragnęła pobyć sama i uporządkować myśli
i uczucia.
 Przepraszam  zaczęła, pocierając skronie  ale strasznie rozbolała mnie głowa. Bardzo się
obrazisz, jeśli nie zjemy dzisiaj razem kolacji? Nie byłabym dobrym kompanem.
Tom przyglądał się jej chwilę w przyćmionym świetle ulicznej lampy.
 Skądże  rzekł i wręczył jej pudełko z restauracji.
Sara otworzyła drzwi, zapaliła światło w korytarzu, potem wciągnęła do środka walizkę na
kółkach.
 Zadzwonię, gdybym czegoś potrzebowała  powiedziała i zamknęła drzwi.
Znała rozkład pomieszczeń, gdyż obie połowy blizniaka były swoim lustrzanym odbiciem,
wystrojowi jednak, całkiem zresztą ładnemu, brakowało charakteru domu, który urządzali wspólnie
z Tomem. Nowoczesne meble przypominały te z poczekalni w przychodni, ale uznała, że jeden
miesiąc może tu pomieszkać.
Tom zamknął drzwi.
Zastanawiał się, co teraz robi Sara. Je kolację, rozpakowuje się, a może zmęczona po pierwszym
dniu pracy w przychodni padła na łóżko?
Tylko on wiedział, że oddał jej swoją część blizniaka. Przez ostatnie trzy lata mieszkał właśnie
tam, ponieważ z każdym meblem tutaj wiązały się wspomnienia czasu, gdy byli zakochani
i szczęśliwi i kiedy planowali wspólną przyszłość. Zostawił tu wszystkie jej rzeczy, nie usunął
żadnego drobiazgu. Nie mógł.
Ona ruszyła do przodu. On nie.
Kiedy się dowiedział, że Sara spędzi w Melbourne miesiąc, poprosił gospodynię, która mu
sprzątała, aby przeniosła jego ubrania, przybory toaletowe i książki z tamtej części do tej.
Wszedł do kuchni, wyjął z szuflady widelec i zjadł kolację prosto z pudełka. Przez cienkie ściany
słyszał, jak Sara krząta się u siebie. Pewnie się rozpakowuje.
Czuł, że znowu są razem, że Sara wróciła do domu. Wiedział jednak, że ich drogi, chociaż na kilka
tygodni się połączyły, znowu się rozejdą.
Pół godziny pózniej Sara wrzuciła resztki kolacji do kosza. Była głodna, lecz ze zdenerwowania
niewiele mogła przełknąć.
Zastanawiała się, jak sobie poradzi z bliskością Toma. Wciąż go kochała. Czy on również o tym
wie?
 Kurczę  mruknęła.
Dlaczego nie może porozmawiać o tym, co nas różni? Dlaczego nie poda powodów, dla których nie
chce mieć dzieci? Czy jest aż takim egoistą, czy przyczyna jest inna? Zawsze, kiedy próbowała
czegoś się od niego dowiedzieć, albo zmieniał temat, albo ucinał rozmowę.
Wiedziała, że jego brat Heath, laryngolog, również nie ma dzieci. Mało go znała, ponieważ do
rozwodu mieszkał w Los Angeles. Potem przeprowadził się do San Francisco. Podobno jego żona
chciała mieć dzieci, on nie. Podobno, bo temat stanowił tabu.
Czy przyczyną decyzji obu braci, aby nie zakładać rodziny, jest jakieś zdarzenie z przeszłości?
Sara w to wątpiła. Tom zawsze wspominał dzieciństwo jako szczęśliwy okres w życiu. Wspólnym
hobby jego i brata była jazda na rowerach BMX. Kiedy obaj zaczęli studia medyczne, porzucili
sport.
Sara bardzo chciała poznać prawdę, lecz ilekroć zadawała pytania, zawsze napotykała twardy opór
ze strony Toma. Intuicja podpowiadała jej, że coś się za tym kryje.
Nie psuj wszystkiego, nie rezygnuj ze swojego życia, powtarzała sobie, kończąc rozpakowywanie
rzeczy. Nie rezygnuj z tego, czego pragniesz i potrzebujesz, po to, aby on był szczęśliwy.
Z Tomem ci się nie uda i wiesz o tym. A jednak teraz, pod jednym dachem z nim, po raz pierwszy
od trzech lat czuła się jak w domu.
W końcu zdecydowała, że analizowanie skomplikowanych uczuć do Toma nie ma sensu
i postanowiła wziąć kąpiel. Potem, w piżamie i szlafroku, wyciągnęła się na kanapie. Zmarzła
jednak, więc nakryła się kocem, ale to niewiele pomogło.
W pokoju był staroświecki piecyk gazowy zamontowany w kominku, identyczny jak w ich domu,
lecz z doświadczenia wiedziała, że nie uda się jej go zapalić.
 To ja.
 Cześć.
%7łałowała teraz, że zadzwoniła. Nerwowym gestem przeczesała mokre włosy. Podciągnęła kolana
pod brodę, ciaśniej owinęła się kocem. Może nie jest aż tak zimno? Rozmowa przez telefon z Tomem
znajdującym się tuż za ścianą wydała jej się zupełnym absurdem.
Szybko jednak wzięła się w garść i poprosiła, aby przyszedł i pomógł jej zapalić piecyk, bo
marznie. Mówiła tonem rzeczowym i opanowanym, jakby wzywała pogotowie techniczne.
Dwie minuty póznej rozległo się pukanie do drzwi.
 Jak twoja głowa? Ból minął?
Widok Toma w granatowym płaszczu kąpielowym włożonym na nagie ciało i w kapciach,
potarganego, z cieniem zarostu na policzkach, zbił Sarę z tropu i zapomniała, że ból głowy posłużył
jej za pretekst, aby uniknąć wspólnej kolacji. [ Pobierz całość w formacie PDF ]




 

Powered by WordPress dla [Nie kocha się ojca ani matki ani żony ani dzieca, lecz kocha się przyjemne uczucia, które w nas wzbudzają]. Design by Free WordPress Themes.