[ Pobierz całość w formacie PDF ]

spokojniejszy. Był piątek i zanim nadejdzie poniedziałek (który zapewne
okaże się najgorszym dniem w jego życiu, bo tego dnia przed sądem stanie
pierwszy świadek oskarżenia), muszą upłynąć jeszcze pełne dwa dni.
Zmęczonym krokiem wspiął się po schodach na ganek, sięgnął po klucz,
ale w tej chwili w drzwiach stanęła Cindy, cała w uśmiechach.
 Czy ma pan rezerwację?  zażartowała.
 Słucham?  nie był skory do żartów.
 A, nie szkodzi  ciągnęła tym samym tonem  znajdzie się jakieś
miejsce, tylko proszę nie wybrzydzać na menu.
Wyglądała wspaniale w krótkiej czarnej spódniczce i kwiecistej
bluzeczce. Roztaczała wokół delikatną woń perfum, a z kuchni dolatywał
równie kuszący aromat jedzenia. Na stole w jadalni paliły się świece.
No właśnie, pomyślał Jack z wdzięcznością, dołożyła starań, aby pomóc
mi się odprężyć po całym dniu w sądzie. Zrobiła się na bóstwo,
przygotowała kolację.
Tymczasem gdy wszedł do jasno oświetlonego pokoju, Cindy zauważyła
siniaki i pobrudzone ubranie.
 Co się stało?  przeraziła się.
 Spotkałem go!  wypalił Jack.  Faceta, który mnie prześladuje.
Zmartwiała, w oczach miała lęk.
 Co?  Nie czekając na odpowiedz, wzięła go pod rękę i zaprowadziła
do salonu. Pod lampą raz jeszcze obejrzała ślady walki.  Na szczęście nic
poważnego, ale mów, na Boga: co się stało?!
Usiadła przy nim i wysłuchała całej historii. Opowiedział wszystko,
począwszy od nocy, kiedy dokonano zabójstwa na Gossie: o tym, jak
łomotał do drzwi, jak ktoś wychylił się w głębi korytarza i miał za złe nocne
hałasy i jak rozpoznał tego właśnie człowieka w sądzie, jak pojechał do
domu Gossa, i wreszcie o napadzie na dworcu autobusowym.
Zdobył się nawet na to, żeby jej opowiedzieć o wydarzeniach
poprzedzających egzekucję Raula Fernandeza, a zwłaszcza o tym, że nie
udało mu się wtedy przekonać ojca, aby wstrzymał wykonanie wyroku.
Gdy skończył, Cindy miała wrażenie, jakby wreszcie go poznała.
 Cieszę się  powiedziała  cieszę się, że wreszcie wiem, co zaszło
między tobą a ojcem. Ale ten dzisiejszy napad... tego nie pojmuję.
 Potwierdza jedno  wyjaśnił spokojnie  że to nie Eddy Goss mnie
prześladował, a ponadto ten człowiek, napastnik, chce mnie wrobić. To on
zabił Gossa i uczynił wszystko, żeby podejrzenie spadło na mnie. Sam chce
wymierzyć mi sprawiedliwość za śmierć Raula Fernandeza. On był
niewinny, więc ja jestem jego mordercą. On chce, żebym poniósł śmierć, jak
Raul, za zbrodnię, której nie popełniłem.
 Ależ to absurd! I dlaczego właśnie ty? Przecież zabiegałeś u ojca, aby
wstrzymał egzekucję, jeśli więc ten szaleniec szuka zemsty za śmierć
Fernandeza, to dlaczego wybrał ciebie, a nie ojca?
 Tego nie wiem  Jack pokiwał głową  po prostu nie wiem, jak
funkcjonuje jego szalony umysł.
 A jakim motywem się kieruje? Mogę zrozumieć, że chce cię ukarać za
śmierć Fernandeza, ale dlaczego, co go łączyło z nim? Na czym polegał ten
związek?
 Tego też nie wiem  westchnął Jack.
 Ach, Jack  przytuliła się do niego  dlaczego on tak cię nienawidzi?
Boję się, przeraża mnie. Drażni cię, męczy, bawi się z tobą, jakby to była
gra.
Jack kiwnął głową na znak, że podziela pogląd Cindy. Spojrzał jej
głęboko w oczy i powtórzył to, co już raz powiedział kilka tygodni temu.
 Naprawdę uważam, że powinnaś wyjechać z Miami. Ten człowiek
groził mi dziś nożem, a ja mimo to nie mogę zwrócić się do policji.
Zadzwonię oczywiście do Manny'ego, ale jestem pewien, że też mi odradzi.
Pod tym względem nic się nie zmieniło. Nie wolno dać prokuratorowi
żadnych podstaw do skonstruowania rzekomego motywu zabójstwa
Eddy'ego Gossa.
Dalszy wywód przerwało pukanie do drzwi.
 Zaprosiłaś jeszcze kogoś na kolację?
 Ależ nie.
Pukanie nie ustawało.
 No cóż, zobaczmy, kto to jest.
 A jeśli to on?
 Wiem już, jak wygląda, więc najpierw sprawdzę  Jack ruszył do
drzwi. Tymczasem po raz trzeci ktoś zaczął się dobijać. Jack zapalił światło
na ganku, wyjrzał przez wizjer. Nieproszony gość stał pod drzwiami ze
znudzoną miną. Miał na sobie uniform funkcjonariusza policji miejskiej:
beżową koszulę z naramiennikami, brązowe spodnie bryczesy, długie czarne
buty, koalicyjkę, wielki rewolwer z perłową rękojeścią przy boku i
oczywiście błyszczącą odznakę zastępcy szeryfa. Jack otworzył drzwi.
 Dobry wieczór  przywitał się uprzejmie, choć obojętnym tonem,
policjant  szukam panny Cindy Paige.
Jacka coś ścisnęło za gardło, żałował, że otworzył drzwi.
 To ja  odezwała się Cindy zza pleców Jacka.
 To dla pani  policjant podał urzędowe pismo.
Jack wziął je do ręki.
 Co to jest?  spytała Cindy.
 Wezwanie  odparł Jack.
 Wezwanie do sądu  dodał policjant.
 Nie rozumiem.
 Ma pani stawić się w sądzie w poniedziałek o dziewiątej rano. Jest pani
pierwszym świadkiem oskarżenia w sprawie przeciwko Jackowi
Swyteckowi.
 Oskarżenia? [ Pobierz całość w formacie PDF ]




 

Powered by WordPress dla [Nie kocha się ojca ani matki ani żony ani dzieca, lecz kocha się przyjemne uczucia, które w nas wzbudzają]. Design by Free WordPress Themes.