[ Pobierz całość w formacie PDF ]

 Josto, droga Josto!  zawołał wzruszonym, uradowanym głosem.
Młoda niewiasta odwróciła do niego całą twarz. I Henning cofnął się, przepraszając.
Chociaż patrzyła na niego ciemnymi oczyma Josty, a rysy jej były takie same, jak Josty,
to jednak nie była to Josta.
Nieznajoma zdziwiona spoglądała na młodego oficera. Wyglądała, jakby chciała coś po-
wiedzieć; jej spojrzenie zawisło na jego oczach i szelmowski uśmiech rozchylił jej wargi. Hra-
bia Henning przetarł oczy. Tak właśnie uśmiechała się Josta.
Lecz urocza nieznajoma nagle cofnęła się i szybko poszła dalej.
Hrabia Henning szedł za nią, jak urzeczony.
Po chwili dopiero opamiętał się i zwolnił kroku, lecz ciągle nie spuszczał jej smukłej po-
staci z oczu.
Widział, jak weszła do eleganckiego hotelu. Jak zahipnotyzowany, zbliżył się i zajrzał do
holu hotelu. Zobaczył młodą damę w towarzystwie jakiejś starszej pani w czerni.
To spotkanie wzmogło jeszcze jego tęsknotę za Jostą. Zawołał taksówkę i pojechał zała-
twić sprawunek dla Josty. Kiedy potem tą samą drogą wracał do domu, znowu zobaczył młodą
damę o kasztanowych włosach. Siedziała z czarno ubraną niewiastą w aucie i przejeżdżała
obok niego.
Gdy tylko go spostrzegła, zwróciła się ku niemu i spojrzała mu w twarz swymi dużymi,
ciemnymi oczyma. Poznała go. I znowu ten sam uśmiech okolił jej usta.
Gdyby usłyszał, co ta młoda nieznajoma mówiła do swej towarzyszki, jego zdumienie
jeszcze by się bardziej spotęgowało. Rozmowa była prowadzona w języku angielskim.
 Maggie, to był właśnie ten oficer, który mnie dziś nazwał imieniem Josty. Jak on na
mnie dziwnie spoglądał  rzekła młoda dama, tak podobna do Josty.
R
L
T
 Tak, zauważyłam to, miss Gladys. Ale to będzie tak, jak pani myśli, że ten młodzie-
niec jest dobrym znajomym Josty von Waldow. A ona musi być bardzo do pani podobna 
odparła kobieta w czerni.
Miss Gladys skinęła potakująco, a oczy jej błysnęły. Widzisz teraz, moja dobra Maggie,
jeszcze więcej się niecierpliwię, aby poznać Jostę von Waldow i stanąć z nią oko w oko. Gdy
tylko załatwimy nasze sprawunki w Berlinie, natychmiast zabierzemy się do odszukania jej.
Wiesz, moja dobra Maggie, żałuję, że nie zapytałam się tego młodzieńca o Jostę?
 Ja na pani miejscu uczyniłabym to.
Miss Gladys roześmiała się.
 Ach na pewno spojrzałby na mnie zgorszonym wzrokiem. W Niemczech są inne oby-
czaje, niż u nas w Ameryce. Tutaj to nie jest przyjęte.
 Tak, w takim razie dobrze pani zrobiła, że się pani nie zapytała  rzekła Maggie.
* * *
Hrabia Rainer przybył w powozie na dworzec przywitać brata. Gdy się ujrzeli, uścisnęli
się i ucałowali serdecznie.
Starszy brat zatroskany spojrzał na zmizerowaną twarz młodszego.
 yle wyglądasz, Henningu, wymęczyły cię widocznie manewry. Ale u nas prędko po-
wrócisz do sił i dobrego wyglądu, już Josta postara się o to.
Henning był szczęśliwy, że weszli na temat Josty.
 Co u niej słychać?  zapytał, starając się nadać głosowi spokojny ton.
 Dziękuję, dobrze, Henningu. Zżyła się już z Rambergiem. Tylko ostatnio jakoś dziw-
nie posmutniała. Pokładam duże nadzieje w tobie, ty tak potrafisz być wesoły. A jej tego trzeba.
Ja z Gerlinda jesteśmy nieco za poważni dla niej. One wyjdą nam naprzeciw. Jeżeli chcesz, to
pójdziemy pieszo do domu.
Zanim się zbliżyli do bramy parkowej, ujrzeli z daleka białe suknie i kolorowe parasolki.
Był piękny słoneczny dzień wrześniowy.
 Już idą nasze panie  zawołał Rainer.
Oczy Henninga były utkwione w Joście. Widział tylko ją, Gerlindy wcale nie spostrzegał
i dlatego nie zauważył, jak bacznie ona go obserwowała.
W momencie, kiedy przyciskał dłoń Josty do ust, był naprawdę szczęśliwy.
 Witaj, drogi, drogi Henningu!  rzekła Josta swym miłym, dzwięcznym głosem,
szczerze uradowana.
 Witaj, droga Josto!  rzekł Henning, patrząc na nią rozpromienionym wzrokiem.
R
L
T
Wzruszony spostrzegł od razu w głębi oczu Josty jakiś utajony ból. Nie, tak nie wygląda-
ją oczy szczęśliwej kobiety, pomyślał tak samo, jak Gerlinda, kiedy zobaczyła Jostę po podróży
poślubnej.
 Dzień dobry, Henningu, i ja jestem tutaj  zażartowała Gerlinda.
Henning drgnął i szybko wyciągnął rękę po jej dłoń, którą mu ze śmiechem podawała.
 Dzień dobry, Gerlindo! Cieszę się, że cię widzę.
Potem Gerlinda pokierowała tak, że Henning poszedł z Jostą naprzód, a ona postępowała
z Rainerem za nimi. Henning czuł się szczęśliwy, że znajdował się w towarzystwie Josty, że
słyszał jej miły głos i oglądał jej uroczy profil.
Zauważył przy tym z radością, że Josta ożywiła się i jakby nabrała przy nim humoru. Na
jego żarty odpowiadała wesołym, beztroskim śmiechem.
Ten radosny śmiech słyszał też i hrabia Rainer. Jego oczy spoglądały na postać żony z
zadowoleniem, lecz i z bólem zarazem. Hrabina Gerlinda obserwowała go z boku i doskonale
odgadła, co się dzieje w jego sercu.
 Posłuchaj, Rainerze, jak się Josta wesoło śmieje, znowu odzyskała swój dawny hu-
mor. Zdaje się, że my rzeczywiście jesteśmy dla niej za poważnym towarzystwem  rzekła.
Każde z tych słów było dobrze obmyślane. Były niby powiedziane od niechcenia, a jed-
nak osiągały pożądany skutek. Rainer zacisnął boleśnie usta i spojrzał na Gerlindę.
 Czy uważasz, że Josta jest z nami smutna?  zapytał.
Hrabina spojrzała na niego jakby ze współczuciem.
 O tym ty sam powinieneś wiedzieć, Rainerze. Opowiadałeś mi zawsze, że Josta jest
zawsze taka radosna i wesoła, a ja nie widzę tego. Rzadko widuję uśmiech na jej twarzy. Przy
tym widziałam ją kiedyś tonącą we łzach, których przyczyny nie chciała mi naturalnie zdradzić.
Hrabia pobladł gwałtownie, a usta jego ściągnęły się w bolesny grymas.
 Josta płakała? Kiedy to było?
 Zeszłego tygodnia, siedziała przy biurku i płakała.
Hrabia Rainer westchnął ciężko.
 Tak, z bólem spostrzegam to, jak bardzo się ostatnio zmieniła. Cierpię nad tym
ogromnie  rzekł boleśnie.
 Ależ, drogi kuzynie, nie powinno cię to wcale dziwić! Tak jest zwykle, gdy młoda
dziewczyna poślubi starszego mężczyznę. Ale teraz przyjechał Henning i zobaczysz, jak Josta
odżyje. Młodość pragnie młodości. A i nas Henning trochę rozrusza.
R
L
T
Hrabina Gerlinda mogła być zadowolona ze skutku swoich słów. Rainer pałającym
wzrokiem spoglądał na Jostę i Henninga. A w jego sercu wciąż rozbrzmiewało:  Josta płakała".
Z głębokim bólem powtarzał sobie:  Ona jest z tobą nieszczęśliwa. Młodość pragnie młodości."
W godzinę potem siedzieli wszyscy na tarasie przy herbacie. Josta wciąż wyglądała jak
odmieniona. Zmiała się i żartowała z Henningiem. Była szczęśliwa, że miała u boku kogoś, kto
się wyłącznie nią zajmował. Hrabina Gerlinda nie mogła się powstrzymać od słów:
 Szczęście, żeś przyjechał, Henningu. Naszej maleńkiej było tu z nami smutno i niedo-
brze. Dziś jest naprawdę zadowolona. To ty tak oddziałujesz na nią.
Henning spojrzał na Jostę. Josta zarumieniła się nieco i przeniosła niespokojny, tęskny
wzrok na męża. Hrabia uśmiechnął się do niej dobrotliwie.
 Gerlinda ma rację. My jesteśmy nieco nudni.
Josta odgarnęła włosy z czoła. [ Pobierz całość w formacie PDF ]




 

Powered by WordPress dla [Nie kocha się ojca ani matki ani żony ani dzieca, lecz kocha się przyjemne uczucia, które w nas wzbudzają]. Design by Free WordPress Themes.