[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Przecież ciocia Agata będzie musiała kogoś z nią wysłać do Saint Albans.
Nie mogła jej pozwolić jechać samej, po długiej gadaninie na temat poprzedniej
podróży.
 Jadę do domu! Wracam! - myślała zachwycona, a stopy same niosły ją po schodach.
W hallu opanowała się nieco. Nieświadomie zaczęła rozmyślać nad tym, czy hrabia
Lavenham zdążył już wrócić z wyścigów i czy wie o jej nieobecności.
 Co uczyni, kiedy spostrzeże, że mnie nie ma? - zastanawiała się dziewczyna.
Bezwiednie przystanęła.
Niemal czuła jego palce pod brodą, jak wówczas gdy unosił jej twarz ku swojej.
Ujrzała uśmiech na jego ustach, inny od wszystkich uśmiechów, jakie widziała kiedykolwiek
przedtem.
Znowu doznała tego przedziwnego uczucia, które ją ogarnęło, gdy gorące wargi
wprawiły w drżenie jej ciało, a przedziwny magnetyzm połączył ich oboje w doskonałą
jedność.
Wyniósł ją na szczyt ośnieżonej góry przy dzwiękach muzyki tysiąca cygańskich
skrzypiec.
ROZDZIAA 6
Londyn tonął w słonecznym blasku, który nieodmiennie przywodził Ilonce na myśl
złote jezioro w posiadłości Lavenham. Nie widziała ulicznego ruchu: eleganckich faetonów
ani jednokonnych karet. Zamiast tego miała przed oczyma wysmukłe łabędzie, białe oraz
czarne, płynące dostojnie po lśniącej wodzie, jak gdyby przy rzewnej cygańskiej muzyce.
Od czasu gdy uciekła od hrabiego, korzystając z jego wyjazdu na wyścigi, myślała o
nim całymi dniami, a nocami, nie mogąc zaznać snu, leżała rozbudzona i wspominała żar
pierwszego pocałunku.
Próbowała sobie wmawiać, że hrabia Lavenham na pewno już od dawna nie pamięta o
jej istnieniu, więc powinna jak najszybciej go zapomnieć.
Nie mogła jednak hrabiego wyrzucić z myśli ani z serca. Wszystko się z nim
kojarzyło: czy to blask słońca, czy dzwięki ulicznej katarynki.
Jakiś chłopiec na posyłki zagwizdał kilka taktów  Gdzie jest mój luby . Wystarczyło
tych parę nut, by Ilonka, osaczona wspomnieniami, miała ochotę krzyczeć z bólu.
 Jak mogłam się tak bezrozumnie zakochać w człowieku, który chciał jedynie na jakiś
czas uczynić mnie swoją kochanką? - strofowała się ostro.
A jednak miała niezłomne przekonanie, że istniało pomiędzy nią i hrabią
Lavenhamem coś niecodziennego, jakaś ponadczasowa więz, że dana im była cząstka
wieczności. Nie zapomni go nigdy, bez względu na to, jak długo będzie żyła i jak wielu
mężczyzn spotka na swojej drodze.
 Miałam bardzo skromne doświadczenia z mężczyznami - próbowała sobie tłumaczyć
- dlatego hrabia Lavenham wydał mi się taki wytworny, przystojny i ujmujący.
Zdawała sobie teraz sprawę, że początkowe uczucie niechęci w stosunku do niego
było sprowokowane cudzymi opiniami. Przecież kiedy go wreszcie ujrzała, wydał jej się
zupełnie inny...
Matka Ilonki była zachwycona możliwością przyjazdu do Londynu akurat na otwarcie
sezonu i nie mogła się doczekać zaprezentowania córki przed obliczem króla Williama oraz
królowej Adelajdy.
Ilonka próbowała, dla dobra matki, podzielać jej podekscytowanie. Tymczasem czuła
jedynie nieutulony ból w sercu i choć wciąż sobie powtarzała, że to zupełnie bez sensu, żal
nie ustępował.
Lady Armstrong, usłyszawszy wieść o śmierci Hanny, przeraziła się nie na żarty, lecz
nie zadawała zbyt wielu kłopotliwych pytań. Uznała, że Ilonka zachowała się całkiem
właściwie, gdy po noclegu w plebanii i pogrzebie Hanny wynajęła powóz do Bedfordshire.
- To było bardzo rozsądne posunięcie, kochanie - rzekła - choć może cokolwiek
niekonwencjonalne.
- Nie mogłam postąpić inaczej, mamusiu.
Ciotka Agata była oczywiście zbulwersowana, ale szczerze mówiąc, nie zdobyłabym
się na dalszą podróż dyliżansem pocztowym po tym wszystkim... co się wydarzyło.
- To całkiem zrozumiałe - zgodziła się matka.
- Wybrałaś najlepsze wyjście w tych warunkach.
Dzięki Bogu, że miałaś dostatecznie dużo pieniędzy.
- Ledwie mi starczyło, mamusiu. Wróciłam do domu bez grosza przy duszy!
- Na to łatwo zaradzimy - odparła matka ze śmiechem. - Twój ojczym okazał
niezwykłą szczodrość z okazji wprowadzenia mojej córeczki do towarzystwa. Nie tylko
przewidział całkiem sporą sumę na nowe suknie dla nas obu, lecz także przyrzekł przed
powrotem Muriel z Francji wyprawić bal specjalnie dla ciebie!
- Och, mamusiu, jak się cieszę! - powiedziała Ilonka, choć niełatwo jej było wykrzesać
z siebie entuzjazm, bo sama myśl o tańcu przywodziła nazbyt żywe wspomnienie występu w
jadalni hrabiego Lavenhama.
Do Londynu przeprowadzili się w dwa dni po powrocie Ilonki do domu.
Dziewczyna miała dużo zajęcia przy gorączkowych przygotowaniach do wyjazdu,
pakowaniu, szukaniu służącej na miejsce Hanny i otwarciu londyńskiego domu sir Jamesa.
Dzięki temu łatwiej było jej uwolnić myśli od hrabiego. Niestety, nocami, gdy już codzienne
obowiązki nie zaprzątały jej głowy, bezwiednie pogrążała się we wspomnieniach żaru i
uniesienia, jakie nią owładnęły, kiedy pocałunek mężczyzny uniósł ją na ośnieżone szczyty
gór, wysoko ponad ziemię.
 Nie miałam pojęcia, że tak wygląda miłość - powtarzała w kółko.
Niekiedy rankiem miała ciemne kręgi pod oczyma.
Za dnia była dziwnie spokojna i cicha.
Lady Armstrong zdawała się nic nie zauważać.
Pochłaniała ją ambicja, by uroda córki została na leżycie doceniona. Skoncentrowała
się na sprawianiu sukien, które miały podkreślić białą cerę debiutantki i ogniste błyski w
lśniących włosach.
Jeżeli w ogóle istniały jakieś wątpliwości co do sukcesu Ilonki, rozwiały się po
pierwszym proszonym obiedzie. Było to przyjęcie wydane przez księżnę Bolton, dawną
przyjaciółkę sir Jamesa Armstronga.
W chwili gdy Ilonka weszła do salonu, gdzie zgromadzili się już liczni goście, w
tłumie przeszedł szmer. Dziewczyna nie zdawała sobie sprawy, że to jej wejście wywołało
taką sensację, lecz lady Armstrong doskonale o tym wiedziała i była bardzo dumna.
Począwszy od tego wieczoru, zaproszenia posypały się wyjątkowo obficie.
- Coś mi się zdaje, że Ilonka długo z nami nie zostanie - rzekła lady Armstrong do
męża. - Już otrzymała cztery propozycje małżeństwa, a lada chwila należy oczekiwać
oświadczyn jeszcze dwóch bardzo dostojnych parów.
- Nie musi się śpieszyć z podjęciem decyzji - rzekł sir James. - Chociaż, kochanie, nie
przeczę, niecierpliwie czekam, kiedy wreszcie będę cię miał tylko dla siebie.
- Jesteś dla nas taki dobry - rzekła lady Armstrong.
- Wiesz, jak jestem ci wdzięczna.
- Chcę tylko twego szczęścia.
Lady Armstrong ciepłym gestem przytuliła rękę męża do policzka.
- Jestem szczęśliwa - rzekła. - Choć trudno mi przywyknąć, bo pogrążona w żałobie
po śmierci pułkownika nie spodziewałam się, że jeszcze odnajdę to uczucie.
- Nie pozwolę, by kiedykolwiek smutek przygasił blask twych oczu - oznajmił sir
James i pocałował żonę.
Ilonka natomiast była przygnębiona.
 Powinnam być najszczęśliwszą panną w Londynie - myślała.
Zamiast tego czuła się winna, bo choć postanowiła zapomnieć hrabiego Lavenhama,
ciągle na niego czekała. Aapała się na tym, że szuka go wzrokiem pośród uczestników balu
lub przy stole w czasie proszonego obiadu. Na przejażdżce w parku wypatrywała barw jego
faetonu.
 Zapomnij o nim. Zapomnij. Zapomnij! - rozkazywała sobie bez ustanku.
Bezskutecznie. Zawsze czuła siłę jego mocnych ramion, które zamknęły ją w objęciu.
- Jutro zostaniemy przyjęte na audiencji w sali tronowej - oznajmiła lady Armstrong
pewnego wieczoru. - Mam nadzieję, moje drogie dziecko, że będziesz równie zachwycona jak
ja. Już jedenaście lat minęło, od kiedy ostatni raz byłam w pałacu Buckingham.
- Na pewno wszystko będzie tak samo - odparła Ilonka.
- Król Jerzy IV jako ostatni dokonał zmian w ceremonii i była to doprawdy prawdziwa [ Pobierz całość w formacie PDF ]




 

Powered by WordPress dla [Nie kocha się ojca ani matki ani żony ani dzieca, lecz kocha się przyjemne uczucia, które w nas wzbudzają]. Design by Free WordPress Themes.