[ Pobierz całość w formacie PDF ]

minęły już na zawsze?
Mary zajrzała do nich.
- Och, Elliott, jaki jesteś miły.
- Elliott będzie się bawił ze mną lalkami każdego wieczoru - powiedziała Gertie.
Lalka Elliotta jęknęła i zsunęła się pod stół.
Gdy Tyler przyszedł, żeby zagrać w  Smoki", zobaczył dziwny widok - Elliott siedział
razem z Gertie przy kuchence dla lalek. Miał na sobie fartuch kuchenny, a w ręce trzymał malutką
foremkę do ciastek.
- Odbiło ci? - Wyrośnięty, chudy Tyler o mało nie przysiadł na progu. Widać było tylko
jego długie ręce i nogi. Elliott skorzystał z okazji, żeby go nazwać Człowiekiem z Gumy. Tyler był
bardzo czuły na tym punkcie, gdyż bał się, że będzie miał siedem stóp wzrostu.
- Co ty wyprawiasz, Elliott? - Tyler pochylił się nad kuchenką. Gertie krzątała się w
ekstazie, a jej brat, niewolnik, rozrabiał piasek z wodą. - Wygląda to jak ciasteczka z haszyszu.
- Spływaj! - Elliott wytarł ręce w upiasz - czony fartuch.
- Pamiętasz, że dzisiaj gramy w  Smoki"?
- On się będzie bawił ze mną - oświadczyła Gertie - do końca swoich dni.
Otworzyły się boczne drzwi i wszedł Greg. W koszulce z jarzącym się napisem wyglądał
jak zabawka na zepsutym szyldzie neonowym. Wrażenie potęgował jeszcze fakt, że strasznie się
ślinił, gdy mówił.
- Co tu się dzieje?
- Nic, zaśliniona mordo - zasyczał Elliott.
- Elliott i ja - zaśpiewała Gertie - pieczemy ciasteczka.
Greg przysunął fotel, usiadł na nim i uśmiechając się chytrze zapytał:
- Zgwałciłeś ją, czy co?
- Spokojnie, Greg - wtrącił Tyler - spokojnie.
Greg, śliniąc się, rzekł:
- No, teraz już mnie nic nie zaskoczy.
Popatrzał na Elliotta, który dotąd zachowywał się jak każdy inny brat na świecie - bawił się
ze swoją siostrą tylko wtedy, gdy zabawa była ciekawa - na przykład łaskotał ją, prawie
doprowadzając do nerwowego załamania. To Greg również lubił. Albo przywiązywał ją do drzewa
i dopiero wtedy ją łaskotał. Albo wpadał do łazienki z czterema czy pięcioma chłopakami, gdy ona
się kąpała. Oni pękali ze śmiechu, a Gertie się darła. To były właściwe zabawy. Ale to? Kropelki
śliny spadały na jego neonową koszulkę.
Ostatni uczestnik ekipy  Smoków" pokazał się w oknie kuchni: Steve w baseballowej
czapce z przyczepionymi skrzydełkami. Wsunął palce za skrzydełka i ruszał nimi. Po tym
jowialnym powitaniu wszedł do domu.
- Nic nie mów - burknął Elliott, wkładając foremki do pieca.
- Cóż mogę powiedzieć? - Steve znów poruszył skrzydełkami na czapce. - Takie rzeczy się
zdarzają. - Jego siostra też go szantażowała. Trzeba się mieć na baczności. Zamykać drzwi, gasić
światło. Trzeba być ostrożnym.
- Elliott i ja prowadzimy małą piekarnię. - Gertie zanuciła, krzątając się przy swoich
brązowych ciasteczkach. - I każdy u nas kupuje, nawet święty Mikołaj. - Pokręciła gałkami przy
piecyku i zamknęła drzwiczki. Potem popatrzyła porozumiewawczo na Elliotta, przypominając mu
o potworze na górze.
Elliott skrzywił się i zaczął przygotowywać nową porcję foremek z błotem.
7
W nocy sędziwy naukowiec, leżąc na poduszkach, zobaczył, że Elliott wychodzi przez okno
na dach.
Dokąd chłopiec idzie?
Wędrowiec z kosmosu widział przez swoje małe okienko, że Elliott z dachu popędził
tylnymi schodami do ogrodu. A potem znikł. Sędziwy przybysz telepatycznie, jak na monitorze,
obserwował wędrówkę chłopca. Elliott wspinał się na pagórki za domem. Czy przyniesie coś do
jedzenia swojemu przyjacielowi ze schowka? Nie, chłopiec piął się drogą tam, gdzie zaczęły się
wszystkie kłopoty.
Delikatne anteny mózgu sędziwego wędrowca drgały spazmatycznie, gdyż czuł tej nocy, że
na kółku dzwonią zęby jakiegoś cennego trofeum. Elliott nie był sam na tej drodze. Ktoś inny był
tam również i czegoś szukał w ciemnościach. Czego szukał? Kogo szukał? Czy można mieć
wątpliwości? Czuł ciężkie kroki, czuł zimny wzrok mieszkańca Ziemi, wzrok, który przenikał noc
swoją własną telepatyczną siłą.
Wędrowiec z kosmosu wyłączył radar swojego mózgu i usiadł w schowku. Szukali go
swymi oślepiającymi światłami. Byli na wzgórzach, badali każdy skrawek ziemi, a ich myślowe
radary mówiły im, że pozaziemska istota jest tutaj i że oni ją znajdą. [ Pobierz całość w formacie PDF ]




 

Powered by WordPress dla [Nie kocha się ojca ani matki ani żony ani dzieca, lecz kocha się przyjemne uczucia, które w nas wzbudzają]. Design by Free WordPress Themes.