[ Pobierz całość w formacie PDF ]

kurzu, którą zostawiła na parapecie.
- Renzo chciał się z tobą widzieć... - zaczęła i zerknęła przez okno -
Ciekawe, kto to taki?
- Gdzie? - Stanął za nią i wyjrzał na ścieżkę prowadzącą z Morenzy.
W stronę domu zbliżała się wysoka, smukła postać w dżinsach. Od
czasu do czasu zatrzymywała się, stawiała na ziemi dwie ciężkie torby i
odpoczywała. Była zbyt daleko i Leo nie widział jej twarzy, ale
rozpoznał kołyszący krok i charakterystyczne pochylenie głowy.
- To chyba ktoś obcy - stwierdziła Gina. - Bo... signore? Odwróciła
się, ale Leo zniknął. Usłyszała tupot na schodach, a po chwili zobaczyła,
jak Leo wybiega z domu. Pędził jak oszalały.
Młoda kobieta rzuciła torby i ruszyła biegiem wprost w jego ramiona.
- Celia! - Gina zawołała jedną z pokojówek. - Mamy gościa. Rzuć
robotę i przygotuj pokój gościnny. - Choć na dobrą sprawę - dodała, nie
odrywając oczu od przytulonej do siebie pary - nie sądzę, by był
potrzebny.
SR
ROZDZIAA SMY
- Powiedz, że to nie sen. %7łe naprawdę tu jesteś!
- Jestem! Jestem! Dotknij mnie - śmiała się i płakała jednocześnie.
Omal nie zmiażdżył jej w mocnym uścisku, obsypując pocałunkami
ukochaną twarz.
- Często wyobrażałem sobie, jak idziesz tą drogą od bramy, ale
zawsze okazywało się to złudzeniem.
- Nie tym razem. Och, Leo, naprawdę się cieszysz, że przyjechałam?
Czy się cieszył? Sława uwięzły mu w ściśniętym ze wzruszenia
gardle.
- Ty płaczesz? - spytała zdziwiona.
- Skądże. Nie jestem przecież mięczakiem - przypomniał jej własne
słowa, ale oczy miał wilgotne i nie wstydził się tego. Był Włochem,
reagował emocjonalnie i nie miał ochoty ukrywać łez.
Ujął jej twarz w dłonie, popatrzył na nią przez chwilę z czułością, a
potem zaczął całować długo i namiętnie. Sele-na natychmiast
odwzajemniła pieszczotę. Przecież właśnie dlatego przyjechała taki
szmat drogi
Wreszcie oderwali się od siebie. Leo wcisnął jedną torbę pod pachę,
drugą chwycił w rękę, otoczył dziewczynę wolnym ramieniem i ruszyli
do domu.
- Masz gości? - zapytała Selena, wskazując głową okna pełne
obserwatorów.
- Nie, to jest... - powstrzymał się, by nie powiedzieć  służba". - Te
dwie dziewczyny to siostrzenice Giny - powiedział zgodnie z prawdą.
Twarze znikły i kiedy dotarli do drzwi, powitała ich tylko Gina,
uśmiechając się i wyjaśniając, że pokój dla signoriny jest już gotowy, a
tymczasem nakrywają do stołu.
Gdy Gin odeszła, Leo ponownie wziął Selenę w ramiona i tulił ją do
siebie mocno.
- O co chodzi z tym pokojem? Przecież nikt się mnie nie spodziewał
SR
- zdziwiła się Selena.
- Gina zobaczyła cię z okna i kiedy ja... kiedy my... no, chyba już
wszystko o nas wie.
Wprawdzie Selena miała na końcu języka pytanie, co to znaczy
 wszystko", ale się powstrzymała. Sama nie znała odpowiedzi.
Przyjechała, żeby się tego dowiedzieć. Na razie jednak nie liczyło się nic
oprócz szalonej radości, że znów są razem. Choć znalazła się w obcym
kraju, gdzie wszystko było inne - krajobrazy, ludzie, język - miała
wrażenie, że przyjechała do domu. Bo on tu był.
- Dlaczego nie wzięłaś taksówki? - zapytał.
- Nie umiałabym nawet podać adresu. Do miasteczka dojechałam
autobusem, a dom znałam z twoich opowieści, więc...
- Ale czemu nie zadzwoniłaś? Wyjechałbym po ciebie.
- No... wiesz...
Przez całą drogę zadręczała się myślą, że Leo może wcale jej nie
chce. Może gdyby zadzwoniła, usłyszałaby- w jego głosie zmieszanie...
Tak naprawdę nie wiedziała, po co telefonował do niej do Teksasu. A
jeśli zamierzał jej powiedzieć, że to wszystko było wielką pomyłką?
Tylko fakt, że znajdowali się nad Atlantykiem, powstrzymał ją od
natychmiastowego opuszczenia samolotu.
Postanowiła, że zaraz po wylądowaniu we Włoszech wsiądzie do
pierwszego samolotu i wróci do Stanów. Nie będzie go szukać. Zmusiła
się jednak do kontynuowania podróży, tłumacząc sobie, że żaden Gates
nigdy się nie poddał. Nie miała pojęcia, czy była to prawda, ale
pomogło. [ Pobierz całość w formacie PDF ]




 

Powered by WordPress dla [Nie kocha się ojca ani matki ani żony ani dzieca, lecz kocha się przyjemne uczucia, które w nas wzbudzają]. Design by Free WordPress Themes.